Surfing
– jazda (ślizg) na fali na przystosowanej do tego, specjalnej desce.
Najstarsze
zapiski na ten temat pochodzą z 1778 roku, kiedy kapitan James Cook odbył pierwszą
udokumentowaną wizytę Europejczyka na Hawajach. W dziennikach Cooka znalazł się
dwustronicowy opis mieszkańców wysp, którzy na ówczesnych deskach surfingowych
ujeżdżali fale w zatoce Kealakekua.
Korzenie
jazdy na falach sięgają jeszcze dalej. Znaleziono przykłady podobnych
aktywności w okolicach Nowej Zelandii i Tahiti, co
wskazuje na to, że najprawdopodobniej wywodzi się ona z Polinezji (ok IV wiek
n.e.).
Ważną
postacią w historii surfingu był George Freeth (1883-1919),
potomek królewskiej rodziny z Hawajów. Jako nastolatek sam uczył się surfowania oraz
rzeźbienia desek na plaży Waikīkī.
W 1907 r. znany angielski przemysłowiec
namówił go na przyjazd do Kalifornii
w celu promowania należących do niego atrakcji turystycznych. Freeth pozostał w
Kalifornii, gdzie nauczał wielu przyszłych mistrzów surfingu. Był on pierwszym
profesjonalnym surferem, a także ratownikiem na Oceanie Spokojnym.
Przełom nastąpił w latach 40.
kiedy Woody Brown, amerykański
pilot, osiedlił się na Hawajach i zafascynowany sportami wodnymi wykorzystał
swoją wiedzę z dziedziny aero- i hydrodynamiki,
konstruując udoskonaloną wersje deski surfingowej. Moda na surfing wybuchła
jednak po 1953 roku, kiedy w kalifornijskich gazetach pojawiło się zdjęcie
trzech surferów na gigantycznej fali. Za sprawą tego na Hawajskie plaże
przybyło wielu Kalifornijczyków.
Najpopularniejsze
miasta surfingowe:
W USA:
Hunnington Beach
Malibu
Santa Cruz
Cocoa Beach
Long Island
Honolulu
W Ameryce Południowej:
Rio de Janeiro
Pichilemu
W Europie:
Portugalia - Matosinchos, Peniche
Hiszpania - Tarife, Santa Cruz de Tenerife, Mundake
Francja - Biarritz
Wielka Brytania - Newquay
Jaka ja jestem niewyspana! Rodzice mnie rano obudzili, bo wymyślili sobie, ze pojedziemy do Auchan zrobić zakupy, a zrobimy to rano, bo wtedy będzie mniej ludzi. Więc pojechaliśmy. Potem pojechaliśmy jeszcze do Decathlonu, chociaż byliśmy w nim tydzień temu, bo mama chciała zobaczyć kurtki zimowe, spodnie, kaski itp. W ferie jedziemy na narty, notabene po raz pierwszy w życiu. Nie lubię zimy, ale cieszę się na ten wyjazd, bo inaczej siedziałabym w domu albo pojechała do babci na wieś, gdzie obżerałabym się ciastkami i oglądała przez cały tydzień TV. Po czym jak nic przytyłabym z 5 kilo.
Komentujcie i czytajcie albo czytajcie i komentujcie. Jak chcecie. To już wszystko na dzisiaj i zapraszam ponownie jutro;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz