I żałuję tego wszystkiego. Czasami trudno wytrzymać. Nienawidzę dusić w sobie wszystkich emocji, a jednak często to robię. Nienawidzę już sama nie wiem czego. Od dwóch lat nikomu sie nie zwierzałam i wszystko co czuję jest we mnie. Dlatego piszę wyżywając się na klawiaturze. Nawet rodzicom nic nie mówię.... Nikomu. Przychodzę do domu i zamykam sie w pokoju. Już mi to mówili, ale nie słucham. To w pokoju czuję się bezpiecznie, bo tu nikt nie może mnie skrzywdzić.
Nie powinnam mieć problemow, bo z pozoru jest wszystko ok. Szkoda tylko, że nie naprawdę. Chciałabym by było inaczej, chciałabym zapomnieć o wszystkim. Żyć inaczej, być inna. Wiem, nie akceptuję siebie. Staram się poprawić wygląd, którego nie trzeba poprawiać, bo on jest do poprawienia łatwiejszy. Gorzej z psychiką. Pracuje nad sobą, choć się nie udaje. Dużo osób udaje kogoś kim nie jest i ja się do tych zaliczam. Spędzam czas tak jak nie chcę. Nie z tymi osobami, z którymi mam ochotę. Mówię to, co ludzie chcą usłyszę, a te chwile gdy ktoś przesadza kończą się jak ta. A to boli. Boli być zauważanym, a jednak mieć poczucie, że nikt cię nie widzi, że jesteś niepotrzebna. I tu nie do końca się zgadzam z samą sobą. Wiem, że niektórzy mnie potrzebują, nawet jeśli tego nie okazują, choć te chwile są rzadkie. Chcę się w końcu poczuć lepiej i przestać płakać.
Blog o mnie, o tym co lubię i jaka jestem. To jest także blog o surfingu i windsurfingu, który jest moją pasją.
czwartek, 21 czerwca 2012
Krzyczeć i krzyczeć
Czasem mam wszystkiego dość... Nie chce myśleć o niczym. Wakacjeeeeeee...proszę!!! Tak, mam ochotę wszystko wykrzyczeć. że moja przyjaciółka, a przynajmniej osoba, którą uważam za przyjaciółkę ma mnie w dupie. Ze odzywa się do mnie tylko wtedy, gdy pokłóci się ze swoją przyjaciółką, a ja jestem kołem ratunkowym, który ją zawsze wesprze i pomoże. Że nie odzywałyśmy się do siebie (sporadycznie) od miesięcy, a za tydzień jedziemy razem na obóz. Że się cholernie boję, że zawsze będę sama, bo nie mam nikogo, komu mogłabym zaufać i się wygadać. Że moja druga przyjaciółka nienawidzi tej pierwszej, a ta druga też mi nic nie mówi. Boję się, że nigdy się nie dowiem co to znaczy żyć naprawdę. Boję się, że nie znajdę chłopaka, co mi akurat w tej chwili jest obojętne. Boję się, że ludzie mnie oszukują, a ja nic na to nie poradzę. Boję się, że nigdy nie nauczę się mówić nie, że nigdy nie będę umiała mówić o tym co czuję i że nikomu nie zaufam. Tak, wielu rzeczy się boję i muszę to przyznać. Jestem przerażona jeśli z takiego powodu można się bać. Mam dość ludzi, nie nie mam dość. Chcę żeby ludzie byli przy mnie,a nie odwracali się plecami. Nie znam osoby, która zna mnie naprawdę. Te kilka rzeczy, które wiedzą niektórzy są mało istotne, a te prawdziwe ukryte głęboko we mnie, tak że nikt ich nie odnajdzie i nic się nie dowie bez mojego pozwolenia. Szczerze mam nadzieję, że to się odmieni. Nie, miałam nadzieję.
czwartek, 14 czerwca 2012
Aaaaaaaaaaa:)
Tak, tak jadę na obóz!!!!!!!!!!!! ha ha życie jest cudowne...No przynajmniej na razie. Dwa tygodnie nad morzem z dala od rodziców. Plaża, wiatr słońce...fale? W Polsce chyba nie. Ale jednak, mam średnią z paskiem, znaczy się jeszcze nie mama ale będę miała na 100%!!! Aaaaaaaaaaaaa:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)